O żeglarstwie bez definicji

Marek Siurawski (znany żeglarz, dziennikarz, szantymen) napisał w jednej ze swych książek („Razem bracia do lin”) szukając odpowiedzi po co żeglujemy:

„Aby po rejsie, z cichą radością w sercu, uścisnąć dłoń i pożegnać przyjaciela, do niedawna zwykłego znajomego. I aby zaznać radości powrotu do domu, od którego odływa się czasem tak daleko, aby zrozumieć, jak bardzo bliski…[..].Im dłużej człowiek żyje, tym bardziej przekonuje się, niekiedy poprzez bolesne doświadczenia, że udane życie to dbałość o rzeczy podstawowe. Tak ich niewiele: uczciwość, honor, widza i samopoznanie, wiara, miłość, dobro, prawda… Żeglowanie uczy robić dobrze rzeczy proste, skupiać się na sprawach elementarnych i cieszyć się nimi jak kubkiem gorącej herbaty, podanej w środku długiej, męczącej wachty…[..] Na morzu człowiek bardzo wiele się uczy [..] Tam łatwiej klarują się nawet trudne sprawy i same wracają do właściwych proporcji. Na lądzie szystko jest zniekształconym zwierciadłem, na morzu człowiek ma wrażenie, że myśli prawidłowo. Bo czuje się wolny…”

Agnieszka

post5

Reklamy